• Wpisów:133
  • Średnio co: 26 dni
  • Ostatni wpis:7 lata temu, 09:44
  • Licznik odwiedzin:16 885 / 3491 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
siedzę w piję poranną herbatę zakąszaną papierosem. Przerzuciłam się na Camele mentolowe, są niezłe i nie takie strasznie drogie. Właśnie założyłam Twittera, głównie chyba po to, aby śledzić Kominka (kominek.blox.pl i kominek.tv) którego czytuje od 3 lat.
Ostatnio zakochałam sie w Larsie von Trierze, nakręcił świetny nowy film "Antychryst" który goraco polecam, aczkolwiek jest mocny.
Dziś szykuje się impreza u mojego mężczyzny, nadal razem i nadal nam cudownie, aczkolwiek jego cudowna mamusia nieźle daje mi sie we znaki...
 

 
Uwielbiam kraków za komunikacje miejską. podobno jest na 5 miejscu w europie w rankingu najlepszych rozwiązań komunikacyjnych. o każdej porze dnia (i nocy!) da się dostać wszędzie autobusami lub tramwajami. nie to, co w moim rodzimym mieście, gdzie ostatni autobus kursuje w tygodniu o 23 z groszami, a w dni wolne autobusy mi jeżdżą o każdej pełnej godzinie 40, 43 i 51, a potem przez godzinę nic.
2 w nocy, rynek w Krakowie, środek tygodnia, a tam imprezy, zabawa, całodobowe sklepy. Fantastyczny klimat,świetni ludzie.
1/3 Krakowa stanowią studenci, dzięki temu w krakowie można znaleźć naprawdę tani nocleg i niedrogo zjeść dobry obiad. Świetne kluby, wydarzenia kulturalne, imprezy. oj dzieje sie, dzieje.
naprawdę warto poznać kraków nie od strony stricte turystycznej, ale własnie od tej imprezowej, a nawet codziennej każdego mieszkańca.
  • awatar Marta Wawrzyn: No, niezłą mamy komunikację. W Warszawie na przykład jest gorzej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Pisze do was z dalekiego Krakowa gdzie spędzam czas z mym lubym. nie ukrywam,że większość tego czasu spędzamy w łóżku, ale może uda sie nam dzisiaj wyskoczyć na miasto.
na bekartach byłam i to już jakis czas temu, po raz kolejny stwierdzam, że kocham tarantina i ze jest to mój ukochany reżyser. ale zobaczyc ten film raz to stanowczo za mało. od 2 tygodni nie mam internetu i okazuje sie, że owszem, żyć sie da, ale jednak uzależniona jestem.
jestem z moim mężczyzna od niedawna stosunkowo, i zastanawiam sie, czemu Bóg tak długo go przede mna ukrywał? stawiam, ze ze złośliwości czystej. Po setkach pomyłek i porażek mam nadzieje, ze to w końcu Ten Jedyny.
Ale cóż, czas pokaże...
  • awatar N.N.: Gratuluję. Fajnie przeczytać, że komuś jest lepiej. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
chyba jednak wybiorę sie na "bękartów wojny" do kina, ponieważ filmu nie da ściągnąć sie w dobrej jakości... baa, nie da się go ściągnąć nawet w średniej...
za oknem jesienna plucha, mgła i paskudztwo. jak sobie myślę, ze należny zacząć wyciągać zimowe kurtki i grube swetry z szafy, to robi mi sie co najmniej niedobrze. oj, Polski klimat mi nie służy... już tylko czekam, aż mój nos stanie sie wielki, czerwony i smarkający.
już za kilka miesięcy znów zacznie sie gwiazdkowy szał na który mam alergię. te wszystkie cholerne światełka, choinki, bombki i fałszywe uśmiechy...
ale póki co, należy cieszyć sie "piękną" polską jesienią...
  • awatar Wizjoner: Da sie ściagnąć ja mam już od 3 tyg. nawet niezła kinówkę z ruskim dubingiem ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zakochałam sie... sama tego nie zauwazajac nawet, w swoim przyjacielu. on też sie we mnie zakochał, i również tego nie zauważył. jesteśmy razem, i mam nadzieje, że tym razem sie uda...
z niecierpiliwością czekam na obejrzenie nowego filmu tarantino, wzbudza wiele emocji, napewno sie wypowiem, tylko musze najpierw zobaczyc...
 

 
Chyba jednak wole być sama... zauważyłam, że od kiedy nikogo nie mam z własnego wyboru, to dużo surowiej patrzę na facetów, z którymi sie umawiam. Wiem, ze to, ze jestem singlem jest kwestia mojego wyboru, a nie np. tego że czuje sie zdesperowana bo nie mogę sobie nikogo znaleźć czy też że ktoś mnie zostawił i teraz cierpię. Jest mi dobrze samej, i jeżeli znów zdecyduje się na wejście w związek, muszę być na 100% pewna, że to właśnie ten.
chodzę na randki, szukam, ale zauważyłam, ze od kiedy stałam się pewną siebie kobieta, to mężczyźni częściej zwracają na mnie uwagę.
Facet z którym ostatnio randkowałam to jednak nie jest to. po 5 czy 6 spotkaniach jest we mnie zakochany, a ja... a ja ewidentnie nie. nie ten to nastepny...
 

 
Mój uroczy braciszek raczył mnie odwiedzić w końcu... Nachlany jak prosie wpadł z wizytą do swej młodszej siostry o 3 nad ranem...
Teraz siedze i sacząc 3 już kawę marzę o papierosie, bo My Brother Buc wypalił mi wszystkie. A na dworze zimno, mokro i paskudnie, więc chęć na spacery umarła chęcią naturalną... Ciekawe kiedy nałóg wygra...
  • awatar Rachiel: Za dwie godziny, kiedy stwierdzisz, ze kawa ma dziwny smak?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
moje zycie oszalało. fantastyczna praca która daje mi radość, faceci, odjazdowy Woodstock. jestem szczesliwa. kilka miesiecy temu pisałam o pewnym panu, który traktuje mnie jak late night booty call czyli dziwke na telefon, za kazdym razem gdy przyjezda do polski. otóż skończyło sie. juz go nie kocham. powiedziałam mu o tym, gdy powiedział, że nie moze beze mnie zyc. wtedy to zrozumiałam. jestem szczesliwym, wolnym człowiekiem.
jutro mam druga randkę z fantastycznym facetem, więc trzymajcie kciuki...
  • awatar Rachiel: To dobrez, ze pewne rzeczy zostawilas juz za soba. I trzymam kciuki:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
z barku snu mam kompletne głupawki i co chwile aż płaczę ze śmiechu. jestem nieziemsko zmęczona, ale na duchu podnosi mnie tegoroczny Woodstock. zagrają korpiklaani, juliet lewis i najprawdopodobniej offspring. a w asp będą same sławy - lech wałęsa, najsztub i facet który organizował legendarny Woodstock w 69.
w dodatku jade z grupa przyjaciół, więc bedzie cudownie... szkoda, ze woodstock jest tylko raz w roku...
 

 
nadal mam chandre. po 2 fajnych dniach mam dosyc problemów innych. chyba potrzebuje chwili sam na sam. nie zadzwonił, ale nie przejmuje sie tym jakos specjalnie. jestem tłusta, rozlazła i własnie przelewa mi sie woda w wannie...
  • awatar N.N.: A ja Cię wspieram ze swoją chandrą i brakiem kurwa ciepłej wody!Maskara, muszę wodę grzać w gankach na gazie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dałam swój numer pewnemu facetowi w knajpie, po tym, jak wpatrywaliśmy się w siebie 3 godziny... minęła już ponad doba, nie zadzwonił.. zadzwoni?
nie byłam na randce z prawdziwego zdarzenia od roku, półtora w zasadzie. tak bym chciała, żeby zadzwonił... pewnie nie zadzwoni...
Biurokracja w Polsce mnie zabija, 4 godziny w urzędach, kilka dni później kolejne dwie. i ciągle te nie miłe urzędniczki, które potrafią się przypieprzyć do każdego drobiazgu... Nie mogę się już doczekać wyjazdu na żagle ze znajomymi, w końcu ja tez zasługuj na relaks, czyż nie?
w zasadzie bardzo liczę na jakiś wakacyjny romansik, nie szukam niczego poważniejszego, bo nie mam na to czasu, ochoty i trochę się już boje tej zależności od drugiej osoby.
a długi czerwcowy weekend objawia się cudownie - praca, praca, praca...
 

 
Jestem głupsza niż najgłupszy but. Przyjechał na kilka dni z Anglii, powiedział "nadal Cie kocham", a ja już planuje nasza wspólna przyszłość w Londynie...
Czy naprawdę potrafiłabym zostawić wszystkich, których kocham tutaj, w Polsce, dla niego?
Chyba tak...
Dlaczego od 4 lat nie potrafię stworzyć szczęśliwego, udanego związku z żadnym facetem? Dlaczego ciągle wracam do mojej pierwszej, prawdziwej miłości?
On jest moja drugą połówką, ale rozstaliśmy się 2,5 roku temu. Jeżeli wyjadę za nim, to poświecę wszystko, a on nie byłby w stanie wrócić do Polski dla mnie... Z drugiej strony nigdy nie potrafiłam pokochać żadnego faceta tak jak jego. Zawsze wszystkich porównuje do niego, a oni zawsze są gorsi... Dlaczego? Bo nie są nim...
Jak to jest, ze dwójka kochających się, przeznaczonych dla siebie ludzi nie może być razem?
Pamietam jego bezkompromisowośc, nasze straszne kłótnie, a po tych kłótniach ten genialny seks...
Pamiętam, jak ciężko mi było, gdy on zawsze stawiał na swoim, często nie licząc się z moim zdaniem. Pamiętam wojnę o papierosy, które teraz sam pali w ilościach hurtowych. Znam go na wylot, znam każda jego wadę (a ma ich przeważającą ilość), pamiętam każdy pieprzyk na jego ciele, każda bliznę czy znamię...
Gdy przyjeżdża do Polski, zawsze jestem pierwsza na jego liście odwiedzin, nawet jeżeli wpada o 1 w nocy...
Wczoraj siedzieliśmy do 5 nad ranem, objęci...
Jestem głupia, bo on za parę dni znów wyjedzie na kilka miesięcy, a ja zostanę sama, wściekle tęskniąca za nim, ze świadomością,że związek na 1500 km nie ma sensu, bo już próbowaliśmy i nie wyszło...
Nie wiem co robić, ale z każdym kolejnym rokiem coraz bardziej chcę to wszystko zostawić dla niego i przynajmniej spróbować być razem...
  • awatar Gość: Tez mam taką never ending story wiec rozumiem doskonale, chyba zawsze juz bede na kazde jego zawołanie
  • awatar N.N.: Ech, nie umiem Ci niczego mądrego podpowiedzieć. Kochaj i tyle, a co będzie to będzie. :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
siedzę przy piwku z fajeczkami. wróciłam z pracy 15 minut temu i jestem zmęczona jak diabli, ale spać mi się nie chce...
żyję, pozbierałam się już do kupy i nawet jestem w związku, ale zastanawiam się, czy tego nie zakończyć, bo nie potrafię się zaangażować.
Mam też romans z moim przyjacielem, ale co do tego nie jestem do końca przekonana.
poznałam cudownego faceta, niestety okazało się, ze jest aktualnie w związku z moim innym przyjacielem. nie potrafię odbijać moim przyjaciółkom facetów, moim przyjaciołom też nie.
wczoraj o 3 nad ranem zepsuł mi się rower na kompletnym zadupiu, ale pewien niezwykle przystojny barman udzielił mi pomocy, czego zapewne nigdy w życiu mu nie zapomnę xD.
niebywale ciesze się na wyjazd z przyjaciółmi na mazury, szczególnie, ze jedzie tam pewien nieziemsko przystojny blondyn, który właśnie rzucił swą dziewczynę.
Flirtowałam z moim kolegą z pracy, ale niestety odszedł, więc nie udało się zakręcić mu porządnie w głowie.
moje życie kręci się wokół tysiąca rożnych facetów, ale tego jedynego brak. Grunt to różnorodność.
no i kompletnie oszalałam na punkcie piosenki Red Hot Chili Peppers "Can't stop".
  • awatar N.N.: No! To rozumiem ;-) Dziękuję za rzetelne opisanie rzeczywistości. Czekam na kolejne wpisy . Twoje zdrowie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
http://www.papilot.pl/zwiazki-seks/news/2008/12/2335-swietlana-izambajewa-rosyjska-miss-hiv.html

ten artykuł daje mi siłe, by walczyć. ludzie potrafia zyc z hiv, a ja nie umiem ze zwykłym porzuceniem?
 

 
kolejny trudny, traumatyczny i pełen cierpienia związek za mną. Jeżeli kiedyś bałam się stałych związków, zaangażowania i miłości, to teraz jestem przerażona.
Ciężko jest się odciąć od tego wszystkiego, szczególnie jeżeli człowiek tęskni, cierpi i płacze, a nie może tego po sobie pokazać.
Znoszę to jakoś spokojniej, co nie znaczy, że mniej boli. Myślę, ze po prostu dorosłam i zamiast nurzać się w cierpieniu zagryzam zęby i staram się zapomnieć. Choć boli tak samo. strasznie mnie ciągnie do alkoholu. ale jak na razie staram się to przezwyciężać, bo wiem, że to nie jest rozwiązanie.
Chyba najbardziej boli ta pustka, która nagle stworzyła się wokół mnie. Dla niego poświeciłam więcej, niż powinnam była, choć on tego nie chciał, nie oczekiwał. teraz pozostałam sama, z masa wolnego czasu i bardzo ograniczona liczba znajomych. bardzo boli również to, że przecież byliśmy dla siebie stworzeni, byłam jego ideałem, mieliśmy razem zamieszkać, a ja miałam być matka jego dzieci. i co? po prostu "nie wyszło"? jak to możliwe, kiedy kocha się kogoś bardziej niż można to sobie wyobrazić? Kiedy staje się ważniejszy od chleba czy powietrza...
nie wiem, jak mogłabym teraz komuś znów zaufać. bo nie wierze już w słowa "nigdy Cie nie przestane kochać, nigdy Cie nie zdradzę, nigdy Cie nie zostawię".
Nie wiem, o co chodzi w związku. myślałam że o miłość, o dbanie o siebie nawzajem, o poświecenie, zaufanie i dawanie drugiemu człowiekowi tego co najlepsze z samego siebie... myliłam się?dlaczego z miłości rodzi się ból tak straszny, ze człowiek chce sobie wyrwać serce, byle by tylko nie czuć?
bolą kolejne walentynki spędzone samotnie, choć przecież planowałam romantyczna kolacje przy świecach i seksowną bieliznę. myślę, ze i tak by nie docenił, ale jak to radość starać się dla niego...
i ta świadomość, że już nigdy... że już nigdy mnie nie pocałuje, nie dotknie, nie przytuli. nie odbierze w piątek o 18:40 (choć w ten piątek czekałam 10 minut, mimo iż wiedziałam, że nie przyjdzie...żałosne, czyż nie?), nie powie "pieprz mnie!" czy "kocham cie. jesteś moim ideałem na tle zielonego pieca...".
nie wiem, jak mam zamknąć ten rozdział. tak bardzo nie chciałabym go zamykać, ale decyzja została podjęta za mnie... taki już los porzuconych kobiet...

piosenka, której tekst śpiewałam mu do ucha... wiem, że jeszcze długo nie będę wstanie jej słuchać...


hej hej hej, tyś mój klej
superglue...
i love you...
  • awatar Gość: nie bede pieprzyc ze czytam namietnie Twoj blog bo jestem tu przez przypadek ale ten komentarz musze walnąć gdyż wiem jak jest Ci ciezko. sama jestem w podobnej sytuacji "kobiety porzuconej" i wiem jak fajnie miec w kims wsparcie. wszyscy moi znajomi byli jego znajomymi a teraz zostałam sama. znosiłam wszytskie jego upokorzenia, wszytskie przeklenstwa, rozstawalismy się i wracaliśmy do siebie, on mnie wyrzucał, mowił zebym dala juz mu spokoj wiec powiedzialam dość i juz nie wróce ... ciezko jak cholera, jestem sama, czuje pustke i nie moge patrzec nawet na miska od niego bo ryczec mi sie chce ale wiem ze jeszcze kilka tygodni, bedzie wiosna i jakos naucze sie zyc na nowo... wierze ze i Tobie sie poszczesci i pamietaj zeby nie wracac do tej samej rzeki bo finał jest zawsze taki sam.... przynajmniej wg mnie. pozdrawiam serdecznie ... Paulina
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
znów jestem na tak. uśmiecham sie, a w sobotę po raz pierwszy od miesiąca naprawdę się śmiałam. śmiałam się tak, że łzy płynęły mi po policzkach a ja nie mogłam się uspokoić.
dobry znak, bo znów miękną mi kolana. szkoda tylko ze nie na widok tego, kogo trzeba xD ale to że mi miękną kolana to jeszcze nic nie znaczy...
czuje że mój lektor z angielskiego na mnie leci, czekam tylko kiedy mnie zaprosi na kawe po zajeciach. dziś mu brwi podjechały ze żdziwienia na sam szczyt czoła, gdy użyłam słow sexy i hot. wole nie wiedzieć, o czym myślał xD
jestem przeszczęśliwa, bo dorwałam 2 książki Kazimierza Karabasza. przeczytałam już połowę pierwszej, ale na pewno jeszcze bd do niej wracać...
hell yes xD
(marzy mi się coś słodkiego i seksownego... a już na pewno gorrracego...)
 

 
znów jestem na tak. uśmiecham sie, a w sobotę po raz pierwszy od miesiąca naprawdę się śmiałam. śmiałam się tak, że łzy płynęły mi po policzkach a ja nie mogłam się uspokoić.
dobry znak, bo znów miękną mi kolana. szkoda tylko ze nie na widok tego, kogo trzeba xD ale to że mi miękną kolana to jeszcze nic nie znaczy...
czuje że mój lektor z angielskiego na mnie leci, czekam tylko kiedy mnie zaprosi na kawe po zajeciach. dziś mu brwi podjechały ze żdziwienia na sam szczyt czoła, gdy użyłam słow sexy i hot. wole nie wiedzieć, o czym myślał xD
jestem przeszczęśliwa, bo dorwałam 2 książki Kazimierza Karabasza. przeczytałam już połowę pierwszej, ale na pewno jeszcze bd do niej wracać...
hell yes xD
(marzy mi się coś słodkiego i seksownego... a już na pewno gorrracego...)
 

 
znów jestem na tak. uśmiecham sie, a w sobotę po raz pierwszy od miesiąca naprawdę się śmiałam. śmiałam się tak, że łzy płynęły mi po policzkach a ja nie mogłam się uspokoić.
dobry znak, bo znów miękną mi kolana. szkoda tylko ze nie na widok tego, kogo trzeba xD ale to że mi miękną kolana to jeszcze nic nie znaczy...
czuje że mój lektor z angielskiego na mnie leci, czekam tylko kiedy mnie zaprosi na kawe po zajeciach. dziś mu brwi podjechały ze żdziwienia na sam szczyt czoła, gdy użyłam słow sexy i hot. wole nie wiedzieć, o czym myślał xD
jestem przeszczęśliwa, bo dorwałam 2 książki Kazimierza Karabasza. przeczytałam już połowę pierwszej, ale na pewno jeszcze bd do niej wracać...
hell yes xD
(marzy mi się coś słodkiego i seksownego... a już na pewno gorrracego...)
 

 
trzeba skoczyc z imprezowaniem. jest 2:30 a my jeszcze nie kładziemy sie spać... a jutro trzena wczesnie wstać... oj bedzie kac...
 

 
opowieśc o podstarzałym zapasniku, któremu nawala serce, a jedyne co w życiu potrafi to własnie zapasy. jego ukochaną jest striptizerka Cassidy. ma równiez córkę, która go nienawidzi, bo ją opuścił.
Film moim zdaniem nadawałby sie na puszczenie go w telewizji jako film familijny, gdyby nie przekleństwa i obrzydliwa scena seksu w toalecie. nie rożni sie niczym od filmów o małych chłopcach, którzy zdobywają przyłożenie w ostatnich sekundach meczu. jest nastawiony na wywoływanie tanich emocji, wyciskanie łez. Pomimo bardzo dobrej gry aktorskiej Mickeya Rourke, cały obraz jest typową historyjka made in Hollywood. Nie zaskakuje, jest przewidywalny. motyw ze striptizerka jest oklepany, wtłoczenie do filmu porzuconej przez tatusia córki nie wnosi nic nowego. całość jest schematem - dobrze zrobionym, ale nadal schematem. jeśli spodziewacie sie czegoś zaskakującego, nie macie na co liczyć. ot, kolejny amerykański wyciskacz łez...
 

 
Film Izabela Coixet okazał się dla mnie dużym zaskoczeniem jak i po części rozczarowaniem. Konwencję uważam za genialna. Bardzo podobał mi się sposób przedstawienia widzowi rzeczywistości oraz głównego bohatera - charyzmatycznego, obleganego przez kobiety wykładowcę, krytyka literackiego i teatralnego, Davida Kepesha. dzieje się to na cztery sposoby - poprzez zdarzenia, które możemy zaobserwować na ekranie, wywiady w radiu i telewizji, rozmowy ze swym przyjacielem, Georgem (poetom) oraz nieudane próby nawiązania kontaktu z synem. Penelope Cruz jest jak zwykle piękna, świetnie grająca i zjawiskowa. Jednak sama historia jest nieco drażniąca, nierealna, a przede wszystkim niesmaczna. David Kepesh przez cała lata uciekał od stałych związków, oprócz regularnego seksu od 20 lat z Carolyn. ma syna, o którym na początku wiemy tylko tyle, że ma na imię Kenneth i jest lekarzem.
Pewnego dnia na jego zajęciach pojawia się przepiękna Conusella. Nawiązuje się miedzy nimi romans, pomimo, iż jest ona młodsza od Davida o ponad 30 lat. David dostaje obsesji na jej punkcie, ciągle bojąc się tego, że odejdzie do młodszego. często rozmawia o tym ze swym przyjacielem Georgem, który nieustannie zdradza swą żonę z innymi kobietami.
Niestety, końcówka jest wydumana, w całym filmie jest tylko jeden w miarę zabawny i lotny dialog, a Cruz obściskująca się z Kingsleyem sprawia, ze jest mi niedobrze. Film nie przemawia do mnie, pomimo iż zapowiadał się bardzo dobrze...
  • awatar Gość: myśle że gdybyś obejrzała jakies inne hiszpanskie produkcje, niekoniecznie te kinowe, to lepiej zrozumiałabyś zakończenie, nie jako wydumane, w hiszp kinie jest długa tradycja takich troche udziwnionych konwencji jesli chodzi o zakonczenie bo zawsze trzeba je odczytywać metaforycznie
  • awatar Marta Wawrzyn: a mnie się nawet podobało. "stary dziad" też jest całkiem, całkiem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
próbuje oglądac "elegię" ale nie mogę patrzeć na przepiękną Penelope w łóżku ze starym dziadem...
 

 
nie można nie uśmiechnąć się i nie wrócić myślami do dzieciństwa, nie ogladając tych zdjęć z pokazu hiszpańskiej projektantki. mi w szczególności przypadła do gustu pierwsza kreacja xD ale na ulice bym w niej nie wyszła xD

 

 
cudowna piosenka zespołu tesco Value. Jesli ktoś kojarzy Czesława' który Śpiewa, to to jest jego pierwszy zespół, który istniał za jego czasów w Dani. Piosenka jest wspaniała i baaardzo klimatyczna...



If you grab a flower by its root
put it in water it's misunderstood
cause the flower will never be
as beautiful as when it was free
If the sweetest blowjob you’ll ever get
was made with a purple virgin laugh
remember before she's done
she'll swallow, swallow and sink
until you are gone
So here's your love song
your greatest sin
in which nobody should loose
nobody could win
but the same song
will fade you away
from what’s left of our botany play
If you dedicate every nightmare you have to her
search back in time to conquer her world
dance on the tables and scream out loud
you're supposed to love but love was too proud
Well she's not the only you’ll ever get
in every bucket there’s some things to regret
a flower to petrify
her leaves fall off and so you dry
So here's your love song
your greatest sin
in which nobody should loose
nobody could win
but the same song
will fade you away
from what’s left of our botany play
We'll take a shot
then we fall
into a world of songs about love…
 

 
pomimo, iż film zebrał niezłe recenzje, nie przypadł mi do gustu. Gra Kate Winslet genialna, DiCaprio trochę gorsza, ale również niezła. chodzi o historię. pęd do marzeń, szare, nudne życie. przepaść między dwojgiem ludzi, z każdym rokiem małżeństwa większa. na dobrą sprawę mogłam w tym filmie zobaczyć małżeństwo moich rodziców. i ta szarość każdego kolejnego dnia. i dziecko, niechciana ciąża stająca na drodze marzeń. wszystko jakieś takie nie do końca realne. watki rozpoczynane zupełnie bez sensu, jak postać szaleńca, który niepotrzebnie tłumaczy widzowi coś, co widać już z gry Winslet i DiCaprio. Miłość sąsiada do Winslet, motyw kompletnie bezsensowny, wzięty znikąd i nijak się nie kończący. Film meczący, momentami drażniący i nużący. taki, który ogląda się raz i odstawia na półkę.
  • awatar misunderstood: ja mam na dysku, jak tylko skończę naukę do egzaminu się zabieram. mam nadzieję że mimo Twoich odczuć mi przypadnie do gustu... pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
właśnie jakimś klawiszem skasowałam baardzo długą notkę. nie mam jakoś ochoty się uzewnętrzniać po raz drugi i po raz kolejny przeklinam siebie, ze nie piszę notek w notatniku albo Wordzie.
notka traktowała o mojej własnej głupocie, pakowaniu się w kłopoty i o tym, że 3 część Eragona, czyli "Brising" bardzo mnie zawiodła, a jestem już na 400 str... i o tym, że ściąga mi się "Droga do szczęścia" z Winslet i DiCaprio, a przynajmniej ściągała mi się, jak pisałam skasowaną notkę, a teraz jest już ściągnięta ( a może już się ściągnęła??), wiec zegnam was, a potem podzielę się z wami wrażeniami... obiecuje xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
wałek jest niesamowity. porywa. wzbudza niesamowite emocje, a pewnie i tak większośc go kojarzy. ja się obudziłąm dzisiaj że to Pearl jam, ale jestem raczej dyletantką w kwestii muzyki. dla tych jeszcze śpiących:

Pearl Jam Alive

http://pl.
 

 
nie widze na oczy po "Zaklinaczu Słów" z Kate Winslet. podejrzewam, że po prostu wypłyneły wraz ze łzami, które wylałam na tym filmie...
cudowny, smutny i wspaniały. zachwycił mnie. kolejny niebanalny film o miłości. dużo retrospekcji, a największa tajemnicę odkrywamy przypadkiem, dopiero pod koniec. no i to, że pomimo wyrządzonego zła główna postać jest dla nas pozytywna, a przynajmniej nie jest negatywna...

  • awatar misunderstood: również oglądałam i muszę przyznać że nie byłam zawiedziona. myślę że oprócz niebanalnej fabuły świetna Kate Winslet miała duży udział we wrażeniu jakie wywarł na mnie ten film...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
moje szczęście potrafi zepsuć jedno jego zdanie :
"Byłem u niej"...
i to w dodatku chwilę potem, gdy mówiłam mojemu przyjacielowi, ze życie jest piękne, ze warto żyć dla tych kilku drobnych chwil i że nie warto przejmować się drobiazgami...
 

 
zachwycam się obrazem Artura Grottgera (polski malarz romantyczny) p.t. "Przejście przez granicę".
ukazuje on dziewczynę, która przemyka się z jednego zaboru do drugiego. mi kojarzy sie troszkę z czerwonym kapturkiem. co myślicie?

ja ostatnio również przekroczyłam jakąś granice w moim życiu. dostrzegłam, ze z osoby która miała pełno znajomych, stałam sie osoba bardzo samotną.
może to i lepiej, bo mam dość fałszywych ludzi wokół mnie?
 

 
zakatarzona jestem potwornie. widac to ukrywanie przed bóstwem niedostatków mego charakteru mi szkodzi. grunt że bóstwo jest we mnie znów zakochane. nie wiem, czy nie zmieni sie to, gdy zobaczy mnie smarkajacą cyklicznie co minute. miejmy nadzieje, ze nie...
  • awatar Gość: jeśli zakochany to uzna to za urocze:) miejmy nadzieję...
  • awatar Kokainowa księżniczka.: katar jest okropny, sama od dwóch tygodni się nie mogę pozbyć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
ostatnio oglądałam skoki narciarskie w telewizji. w pewnym momencie, gdy spiker na chwile sie zamknął można było usłyszeć głośne "Kurwa mac, ale zimno" kamerzysty xD padłam xD
 

 
ból gardła i pomimo, że życie próbuje dać mi sie we znaki, to nastawiona optymistycznie staram sie uśmiechać, co w zasadzie nie stwarza mi zbyt wielu problemów. szczególnie jeżeli słucham Minnie Riperton, która dla mnie brzmi jak ciepły, letni poranek... byle do maja...

http://pl.
  • awatar Rachiel: Mysle, ze ta piosenka kazdego wprawia w dobry nstroj:) Widze, ze u Ciebie tez jakby juz nie tak najgorzej..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
smutna, zdradzona...
nie rozumiem mężczyzn. czy oni są naprawdę tak głupi? jak można tak kompletnie nic nie rozumieć i jeszcze udawać niewiniątko. "ale ja naprawdę nie wiem, o co Ci chodzi"... to sie kurwa dowiedz ;/
  • awatar Gość: to fakt, cokolwiek napiszę..nic to nie zmieni...ale Ty zawsze możesz zmienić jego, trzymaj się, juz za chwilę wiosna :*
  • awatar Gość: kiedy to mężczyzna zdradza mówimy o tej kobiecie - kobieta zdradzona. kiedy to mężczyzna jest zdradzony mówimy o tej kobiecie - dziwka. nie ma równouprawnienia
  • awatar Gość: to znajdź. wszystko jest w tobie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
http://pl.

i cóz z tego, ze wokalista wyglada jak wielka gruba świnia, skoro piosenka jest cudowna?
  • awatar Gość: no..podstępna jesteś ;), takim opisem, tylko zachęciłaś mnie do słuchania...świetna piosenka :)
  • awatar gorzka żołądkowa: zaskoczyłaś mnie. od kiedy Joshua jest grubą wielką świnią?
  • awatar Gość: racja, wcale nie wyglądam jak swinia;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
mam depresje. dołek. nie umiem się niczym cieszyć, chodzę rozdrażniona, ciągle płaczę. staram się wyjść do ludzi, ale zamiast tego uciekam w świat filmów, które pokazują piękną kolorowa rzeczywistość. ciągle słyszę, ze jestem beznadziejna, ze nie nadaje się do niczego, jestem useless. to boli, bo wciąż czekam na JEDNO dobre słowo. tyle by wystarczyło. przecież nie mogę być tak kompletnie do bani, prawda? prawda?
  • awatar Gość: też tak mam.
  • awatar kura z biura: A kto Ci tak mówi, hm? Kopnij go wiesz gdzie!
  • awatar Gość: Frani, to pewnie wina braku słońca, zalecam, codzienne dwugodzinne nasłonecznianie i i po bólu, pozdrawiam!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
sylwester do bani, ale przynajmniej nie mam kaca... pierwszy sylwester na trzeźwo...
happy new year everybody...

Estella "From Dusk Till Dawn"
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›