• Wpisów: 133
  • Średnio co: 29 dni
  • Ostatni wpis: 9 lat temu, 09:44
  • Licznik odwiedzin: 17 683 / 3903 dni
 
franceska
 
Film Izabela Coixet okazał się dla mnie dużym zaskoczeniem jak i po części rozczarowaniem. Konwencję uważam za genialna. Bardzo podobał mi się sposób przedstawienia widzowi rzeczywistości oraz głównego bohatera - charyzmatycznego, obleganego przez kobiety wykładowcę, krytyka literackiego i teatralnego, Davida Kepesha. dzieje się to na cztery sposoby - poprzez zdarzenia, które możemy zaobserwować na ekranie, wywiady w radiu i telewizji, rozmowy ze swym przyjacielem, Georgem (poetom) oraz nieudane próby nawiązania kontaktu z synem. Penelope Cruz jest jak zwykle piękna, świetnie grająca i zjawiskowa. Jednak sama historia jest nieco drażniąca, nierealna, a przede wszystkim niesmaczna. David Kepesh przez cała lata uciekał od stałych związków, oprócz regularnego seksu od 20 lat z Carolyn. ma syna, o którym na początku wiemy tylko tyle, że ma na imię Kenneth i jest lekarzem.
Pewnego dnia na jego zajęciach pojawia się przepiękna Conusella. Nawiązuje się miedzy nimi romans, pomimo, iż jest ona młodsza od Davida o ponad 30 lat. David dostaje obsesji na jej punkcie, ciągle bojąc się tego, że odejdzie do młodszego. często rozmawia o tym ze swym przyjacielem Georgem, który nieustannie zdradza swą żonę z innymi kobietami.
Niestety, końcówka jest wydumana, w całym filmie jest tylko jeden w miarę zabawny i lotny dialog, a Cruz obściskująca się z Kingsleyem sprawia, ze jest mi niedobrze. Film nie przemawia do mnie, pomimo iż zapowiadał się bardzo dobrze...

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  • awatar
     
     
    eve
    myśle że gdybyś obejrzała jakies inne hiszpanskie produkcje, niekoniecznie te kinowe, to lepiej zrozumiałabyś zakończenie, nie jako wydumane, w hiszp kinie jest długa tradycja takich troche udziwnionych konwencji jesli chodzi o zakonczenie bo zawsze trzeba je odczytywać metaforycznie
     
  •  
     
    a mnie się nawet podobało. "stary dziad" też jest całkiem, całkiem.